Prawie codziennie dojeżdżam do Katowic ze Sławkowa i z powrotem dwupasmową obwodnicą S1 i dalej odcinkiem autostrady A4. Wiadomo: Euro 2012 i Polska w budowie – więc nie pamiętam, kiedy ostatnio na całej długości tej trasy dostępne były oba pasy ruchu. Zwłaszcza Stalexport uwielbia stale remontować autostradę A4, którą zarządza. Szczęśliwie na odcinku, którym jeżdżę za te remonty nie pobiera ode mnie opłat.
Do rzeczy.
Kierowcy są oczywiście ostrzegani o każdym przewężeniu drogi znakami informacyjnymi podającymi odległość do przewężenia (co ciekawe w Polsce mamy dwa takie znaki: jeden obrazuje a tym samym promuje jazdę na suwak, drugi niestety nie. Trudno powiedzieć od czego lub od kogo zależy dobór znaku jaki jest stosowany przy danym remoncie drogi).
Kiedy ruch jest mały, kierowcy wykorzystują zwykle oba pasy ruchu do końca i przetasowują się tuż przed samym przewężeniem. Wykorzystują tym samym całą dostępną powierzchnię “asfaltu” (długość niewykorzystywanego pasa ruchu jest równa długości zamkniętego pasa ruchu w remoncie).
Problem pojawia się w godzinach szczytu. Wówczas na klika kilometrów przed faktycznym przewężeniem tworzy się korek, który de facto wydłuża to przewężenie o te klika kilometrów, a jego powodem jest TIR, lub najczęściej dwa TIRy jadące obok siebie. Jeżeli zamknięty jest – dajmy na to – lewy pas ruchu wówczas TIR po prawej jedzie wolno prawym pasem, a ściślej zatrzymuje się co chwila i ponownie rusza do przodu w miarę dostępności miejsca na drodze przed sobą i w miarę możliwości swojego silnika, który przy każdym ruszaniu musi sprostać bezwładności dość znacznej masy naczepy. Przy każdym taki zatrzymaniu i ruszaniu TIRa po prawej tworzą się więc swego rodzaju “szczeliny kawitacyjne”, w których śmiało zmieściłoby się kilka samochodów osobowych.
TIR “sąsiad” po lewej mianował się natomiast na społecznie ważną funkcję “kolejkowego zarządcy” i pilnuje, żeby czasem żaden “cwaniaczek” nie zechciał wykorzystać lewego pasa ruchu do końca i zjechać na prawy dopiero tam gdzie będzie to konieczne, czyli tuż przed przewężeniem.
Zjawisko to jest nagminne i najprawdopodobniej ogólnopolskie, choć zupełnie nieobecne w innych krajach Europy.
Jazda na zakładkę z oczywistych względów ogranicza korki ponieważ optymalizuje w czasie cały “przepływ” pojazdów, a blokowanie pasa ruchu przed przewężeniem nie jest – jak najprawdopodobniej uznali kierowcy TIRów w swym poczuciu misji – przejawem jakiejś głębszej sprawiedliwości społecznej lecz zwykłą głupotą z ich strony.
Gdyby wszyscy byli cwaniakami i jechali lewym pasem aż do przewężenia – zwyczajnie nie byłoby cwaniaków.
Zainteresowanym lub wątpiącym w skuteczność “jazdy na suwak” polecam aplikację http://www.traffic-simulation.de, której twórcą jest Martin Treiber z Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie. Jej działanie jest proste: Po wejściu na wskazaną stronę:
1) Wybierz Przewężenie (“Laneclosing”)
2) Zwiększ ruch (“Main inflow”),
3) Zwiększ udział TIRów (“Truck Percentage”),
4) Obserwuj co się będzie działo i wyobraź sobie o ile większy byłby się korek gdyby wszyscy przed przewężeniem jechali wyłącznie prawym pasem.
Alternatywnie odsyłam również do zasad mechaniki płynów, które wykazują wiele analogii do ruchu pojazdów.
Czy ktoś na przykład widział wodę, która wypływając z rury o większej średnicy do połączonej z nią rury o średnicy mniejszej w jakiś magiczny sposób “kurczy się” na długo przed tym przewężeniem rur?
Taki dziwny kształt przepływu byłby sprzeczny chociażby z zasadą minimum energii czy ciągłości, którym podlega cała masa przepływającego płynu, nawet gdyby poszczególne cząsteczki “były innego zdania” i kierowały się zasadami jakiejś dziwnej “etyki”.