17.08.2011
Droga niedaleko miejscowości Pniewy – pilotowałem samochód dostawczy z towarem, przed wjazdem na drogę sprawdziłem w lusterku na ile daleko są samochody, abym się zmieścił ja i samochód dostawczy, którego prowadziłem na miejsce rozładunku – samochody były daleko – TIR jechał pierwszy – w momencie wjazdu na drogę miałem już na liczniku 80 – niezłe było moje zdziwienie kiedy “na ogonie” ujrzałem tira, który jeszcze na mnie trąbił. Byłem na 3 biegu zatem wcisnąłem na maksa – przy prędkości 110km/h nadal go miałem na ogonie i migał światłami. Zgubiłem go dopiero przy ok. 120km/h – za chwilę jadąc już nieco wolniej, bo około 90km/h – TIR znów się pojawił za mną z prędkością około 120-140km/h i mnie wyprzedził. Po wyprzedzeniu depnął z całej siły na hamulec, abym wbił się w jego gruby metalowy zderzak – wyhamowałem. Sam już nie wiedziałem jak tę sytuację oceniać i czy to ja się wrąbałem jemu czy on chciał staranować mnie. Kierowca auta dostawczego po dojechaniu na miejsce rozładunku sam zaczął temat jasno zaznaczając, że kierowca TIR-a w momencie mojego wjazdu na drogę dał z siebie wszystko, aby po prostu mnie staranować.
Sytuacja druga: mój tata jechał załadowanym autem, nie mógł jechać szybko, bo tylko około 80-90km/h. Tirowiec nie miał okazji, aby go wyprzedzić. Zrobił to jednak w środku miasta mimo, że z naprzeciwka jechały auta. Generalnie rzecz biorąc, gdyby nie ucieczka na chodnik to taty auto byłoby staranowane kołami naczepy.
Trzecia sytuacja: zatrzymałem się na strzeżonym przejeździe kolejowym mimo podniesionych szlabanów (zawsze tak robię i z daleka sygnalizuję pulsacyjnym hamowaniem). Tirowiec był daleko za mną – nawet nie dotknęło go to, że hamowałem, bo gdy ruszałem z przejazdu to był bardzo daleko ode mnie. Chyba nie spodobałem się jemu, ponieważ przez dalszą drogę (Bieniów – Nowogród Bobrzański) cały czas mnie ścigał z prędkością około 120km/h także w terenie zabudowanym, które raczej przeważają na tej drodze. Zgubiłem go dopiero w Nowogrodzie Bobrzańskim.
Podsumowując: tiry na tory. Podpisuję się obiema rękami.