10.08.2011
W czwartek 27.07.2011r o godz.11,00 na drodze krajowej 74 tirowiec zabił mi kolegę jadącego prawidłowo rowerem po zakupy dla 6-cio osobowej rodziny. Doszło do tego tragicznego wypadku we wsi Gościeradów w województwie lubelskim. Jak pomyślę, że życie ludzkie jest takie tanie dla tych tirowców co zabiją nam bliskich i tak niewiele znaczy, to się zastanawiam czy powinni dalej jeździć po drogach. Gdyby czasem pomyśleli o bliskich, że może ich spotkać to samo, może by zdjęli nogę z gazu. Większość tych kierowców to królowie szos, za takich się uważają, na pieszych i rowerzystów nie zwracają uwagi poza trąbieniem. W całej Europie Niemczech, Holandii czy Belgi, pieszy i rowerzysta to po prostu uczestnik ruchu drogowego i kierowcy tam traktują ich ze szczególną uwagą, u nas po prostu jak zło konieczne. Prośba do Panów Parlamentarzystów pomyślcie o tym i o waszych bliskich, których może też śmierć spotkać na drodze. Zróbmy porządek, by dalej niepotrzebnie nie ginęli nasi bliscy nasi znajomi, nasi koledzy. Dwa lata temu przeżyłem podobny wypadek jadąc rowerem z kolegą i to mnie uratowało, bo gdy bym jechał sam na pewno bym nie przeżył, a kierowca by uciekł. To kolega powiadomił Policję, karetkę i zatrzymał kierowcę, który chciał odjechać z miejsca wypadku. W wypadku doznałem wstrząsu mózgu, pęknięcia żeber, silnego potłuczenia nerek, poranienia rąk i nóg oraz złamania kręgosłupa. Rehabilitowałem się 1,5 roku kierowca, który mnie potrącił po prostu zachował się tak, jakbym nie istniał do dziś nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności. Kierowca, który we mnie wjechał zachował się tak jak by nic się nie stało, jakby potrącił psa czy kota, na których też trzeba uważać i pomóc im jeśli się ich potrąci. Kierowca, który mnie potrącił nawet nie zadzwonił i nie spytał jak się czuję. Tyle znaczymy dla niektórych kierowców na drodze.
Pozdrawiam